Zakładki:
Couture luxe
De tous les jours
Les autres
Les informations
|
wtorek, 29 lipca 2008
Can I catch a breath now?
Dluga przerwa spowodowana intensywna bieganina w poszukiwaniu nowego mieszkania. Bieganina oplacila sie wreszcie - znalezlismy cos na tyle bliskiego idealu, na ile pozwalaja nasze mozliwosci. Ba, znalazlam nawet lokatorow do drugiego pokoju: pare mlodych Wegrow, ktorzy chca sprobowac szczescia w Londynie. Wprawdzie obiecywalam sobie solennie, ze nigdy, przenigdy nie bede juz dzielic domu z innymi ludzmi poza moim mezczyzna, ale jesli to konieczne, zeby odlozyc wiecej pieniedzy na depozyt na nowy dom, jestem sklonna sie poswiecic. Tak wiec odliczam dni do przeprowadzki (jedenascie) i w myslach nadaje nowemu gniazdku charakter. Bedzie dobrze. Musi byc. A potem, za rok, moze dwa, wreszcie cos kupimy. Z jednej strony zaluje, ze nie udalo sie z tym wspanialym mieszkankiem, na ktore ostrzylismy zeby, ale nie ma tego zlego... Bo dzis w gazecie przeczytalam, ze ceny nieruchomosci znow spadly. I ze wciaz beda spadac. Tak wiec moze za rok czy dwa zamiast mieszkania kupimy duzy dom z ogrodem. A jesli tak bedzie, jeden pokoj przeznacze na garderobe :)
niedziela, 20 lipca 2008
In the red.
Wspomniana kilka postow temu torba Fiorelli dotarla do mnie cala i zdrowa i z miejsca stala sie jednym z moich ulubionych dodatkow. Jest taka, jak lubie: wyrazista, duza, lakierowana. Prosta, czarna sukienka stanowi dla niej swietne tlo. Juz teraz wiem, ze ta torba bedzie moim sposobem na rozjasnienie jesienno-zimowych szarowek. I wiem, ze swietnie sprawdzi sie w tej roli. A teraz... Prosze wybaczyc, ale wlasnie wczoraj dotarl do mnie kompletny boxset 'Sex and the City' (limitowana edycja, w rozowo-czarnym pudelku imitujacym pudlo po butach), wiec lece ogladac. Przede mna pierwszy sezon, wraz z calym przekrojem trendow, ktore teraz wzbudzaja smiech, choc jeszcze nie tak dawno inspirowaly zachwyt. 
Sukienka: Asos, 28 funtow Torba: Fiorelli, 49 funtow Rajstopy: Primark, 1 funt Naszyjnik: Primark, 2 funty Pierscionek: Mikey, 10 funtow Buty: Office, 65 funtow
czwartek, 17 lipca 2008
Blue non-suede shoes, plus the birthday bouquet
Zaczelo sie od tego, ze w niedziele wybralam sie do fryzjera. Fryzjer, pan po trzydziestce z osobowoscia wiecznego buntownika, nie zadawal zadnych pytan i obcial mnie bardzo, bardzo krociutko, na dodatek podgolil jedna strone przy uchu, zostawiajac pejsa po drugiej. Pierwsza moja mysl: fantastycznie! Druga: szef mnie zabije. Fakt, nie byl zadowolony, ale wciaz zyje, wiec nie jest tak zle. Naszlo nas, zeby wreszcie zobaczyc 'Stomp' - zbieralismy sie do tego jakies 2 lata, ale w koncu sie udalo. Bylo warto. To niesamowite, ile muzyki jest wokolo. Przecietny czlowiek nie uswiadamia sobie tego; panowie (i panie) z ekipy, ktora tworzy 'Stomp' - owszem. Bardzo zabawne, kapitalne przedstawienie. Na nogach nowe, wsciekle niebieskie buty, ktore wzbudzily prawdziwa sensacje na West Endzie. Dodam, ze tam nielatwo wzbudzic sensacje, wiec cos musi byc w tym kolorze, w jego wyrazistosci, ze nie mozna przejsc obok niego obojetnie. 
Bluzeczka: nie pamietam, niestety Spodnica: Asos.com, -nascie funtow Kabaretki: Primark, 1 funt Buty: Office, 60 funtow - prezent od Mezczyzny A potem byl 16 lipca i moje 26 urodziny. Wiec spotkanie z siostra po pracy, wiec wielka porcja malinowych lodow w Haagen Dazs i 'Mamma Mia!' w kinie. Wiec kupa smiechu, swietny humor i... wielki bukiet kwiatow, podeslany przez Mezczyzne do pracy. Musze przyznac, ze nie spodziewalam sie, ile radosci moze sprawic taki gest. To, ze chcialabym czesciej, jest chyba oczywiste. Ale i ten jeden raz dobry - zapamietam to do konca zycia. 
Kamizelka: Asos.com, ceny nie pamietam, choc kupowalam niedawno Spodnica: jak wyzej Torba: Miu Miu Coffer, upolowana na eBayu za 170 funtow Buty: Office, 65 funtow - prezent od Mezczyzny Bukiet: bezcenny :)
sobota, 12 lipca 2008
In the navy
Razem z moim mezczyzna wybralismy sie dzisiaj na zakupy z okazji moich urodzin, totez stroj musial byc przede wszystkim wygodny. I tak: niezawodne jeansy z KappAhla, do tego kupiona dzisiaj bluzeczka z Primarka + baletki z tego samego zrodla. Marynarka z M&S - dokladnie ta sama, co w poprzednim poscie. Zadnej bizuterii, zadnych przeszkadzajek. Komfort przede wszystkim. 
Marynarka: M&S, jakies 20 funtow Spodnie: KappAhl, cena znikla w mrokach niepamieci Bluzeczka: Primark, 4 funty Baletki: Primark, 6 funtow A zakupy... Coz, dwie pary spodni za niecale 20 funtow i dwie pary butow za 120 (czy wspomnialam juz, ze uwielbiam najnizsze pietro Topshopu na Oxford Circus? Nie? Powiem szczerze: moglabym tam zamieszkac). I szminka Chanel - jakos zawsze bylo mi zal pieniedzy. Cudzych zal troche mniej ;) W zamian za to kupilam mezczyznie spodnie Diesla - przyjda w srode. A przy okazji kliknelo mi sie na torbe Fiorelli - wielka, lakierowana, czarno-szaro-czerwona. Juz nie moge sie doczekac, az poloze na niej lapki!
piątek, 11 lipca 2008
Tartan butterflies.
Dwa zestawy, oba wygodne i idealne do calodziennego biegania. Pierwszy narzucony w biegu, szybki i niezawodny: bluzeczka w motyle (prosto z Primarka) i znoszone, wierne jeansy z KappAhla. Musze przyznac, ze bezustannie szukam jeansow, ktore lezalyby na mnie choc w polowie tak dobrze jak te. Nie znajduje, niestety - a z tego, co mi wiadomo, w polskich KappAhlach tez juz nie ma tego modelu. Coz, poki mam te, bede zyla :) 
Jeansy: KappAhl, ceny nie pamietam Koszulka: Primark, 4 funty Zestaw numer dwa - dzisiejszy - to zielona bluzeczka (kolejny trafiony prezent od potencjalnej tesciowej) i spodniczka w krate, ktora jest chyba najstarsza rzecza, jaka mam. Dawno, dawno temu, jako 13-letnia smarkula, dostalam ja w prezencie od kolezanki. Swego czasu sluzyla mi jako miernik chudniecia - nie posiadalam sie z radosci, kiedy udalo mi sie ja wreszcie zapiac. Teraz sluzy do noszenia. I bardzo ja lubie. Marynarke dorwalam kiedys w M&S - dostalam pierwszy awans, musialam zrzucic mundurek i przejac odpowiedzialnosc za wlasny wizerunek, wiec potrzebowalam na gwalt czegos klasycznego i eleganckiego. Marynarka okazala sie malo odpowiednia do pracy, natomiast swietna do codziennego uzytku. I tak zostalo. 
Bluzeczka: przywieziona z USA Spodniczka: tres vintage Marynarka: M&S, jakies 20 funtow, o ile dobrze pamietam Buty: Clarks, okolo 50 funtow
Sie nazbieralo.
Robie zdjecie za zdjeciem, ale najzwyczajniej w swiecie nie mam kiedy ich wrzucic na bloga. Wszystko dlatego, ze po pracy zwyczajnie nie mam juz sily ani ochoty patrzec na komputer. 8 godzin dziennie w zupelnosci wystarczy. Musze pomyslec o przytaszczeniu tutaj kabelka USB - zrobie sobie male centrum dowodzenia i bede wklejac z pracy, ukradkiem, zeby szef nie zauwazyl. W kazdym razie - kolejny zabiegany weekend przede mna. Jutro wyciagam samca na zakupy z okazji moich urodzin - wciaz jest mi winny prezent za ubiegly rok, wiec zakupy beda konkretne. W niedziele natomiast ukulturalniamy sie i idziemy do teatru na 'Stomp'. Odkad obejrzalam ich wystep w TV, zawsze chcialam zobaczyc ich na zywo. I w koncu obejrze. A rano w niedziele... Ano wlasnie. Odkad odkrylam Gumtree.com i ogloszenia w rodzaju 'Koncze szkolenie fryzjerskie, szukam modeli', nie zaplacilam ani zlamanego pensa za sciecie wlosow. I - dziwnym trafem - zawsze wychodze zadowolona. W niedziele, poza darmowa fryzurka, dostane sesje zdjeciowa typu 'przed i po', plus zdjecia na pamiatke. Nie narzekam :)
wtorek, 08 lipca 2008
Pigeonholed.
Koszulke z golebiem dostalam od potencjalnej tesciowej. Tesciowa mieszka w Stanach i uwaza, ze wszystkie inne kraje to trzeci swiat, czuje sie wiec zobowiazana podsylac co jakis czas paczki. Ostatnio odwiedzila nas na pare dni, obladowana ciuchami, z ktorych polowe wyrzucilam. Druga, ciekawsza, zachowalam - wsrod zachowanych rzeczy znalazla sie ta koszulka. A ze dzisiaj mialam dzien biegania, w dodatku biegania z duzymi ladunkami, musialam zalozyc trampki. To nie lada wyrzeczenie dla mnie, milosniczki obcasow, ale coz, czasem wyjscia nie ma i tyle. 
Koszulka: prezent Golf: H&M, 59.99 zl Legginsy: Primark, 3 funty Trampki: bazarek na Leather Lane, 10 funtow
czwartek, 03 lipca 2008
Take to the sky.
Mialy byc dwa zestawy - wczorajszy i dzisiejszy. Tymczasem pogoda popsula mi plany i dzisiaj zdjec nie zrobilam. Ani jednego. A byla krotka sukienka w kolorze wscieklej fuksji. Sukienka, ktora na pewno jeszcze wroci. Tymczasem wczoraj byla spodnica kupiona na asos.com - jeden z moich pierwszych zakupow w tym najlepszym na swiecie internetowym sklepie. Moglabym wypisywac peany na jego temat, wychwalac pod niebiosa duzy wybor, blyskawiczna dostawe i prostote obslugi strony, ale po co? Sklep broni sie sam i mysle, ze kto sprobuje raz, bedzie tam wracal. Ja, na ten przyklad, zostalam wierna fanka. Na amen. Jest tez bluzeczka, ktora nosze juz chyba trzeci sezon. Mialam wyrzucic ja przy okazji zeszlorocznych porzadkow, ale cos mnie tknelo i zatrzymalam ja w szafie. I okazuje sie, ze dobrze zrobilam - falbanka przy dekolcie jest bardzo na czasie. Zreszta ostatnimi czasy zrobila sie ze mnie nie lada milosniczka falbanek. Nie tylko dlatego, ze modne, ale tez dlatego, ze ladne i dobrze w nich wygladam, ot co! 
Spodnica: asos.com, jakies nascie funtow Bluzka: Peacock's, kupiona sto lat temu za grosze Buty: tak, znow te same - Office, 65 funtow Wisiorek: prezent od rodzicow
poniedziałek, 30 czerwca 2008
Paperbag lady
Sukienke typu 'paperbag' wyszperalam w Primarku. Wisiala tam, zerkala na mnie, zapomniana, zniechecona faktem, ze wszyscy uwazaja ja za zbyt trudna do noszenia, zbyt niestandardowa, zbyt dziwaczna. Przygarnelam ja, bo co mialam zrobic? Odwdziecza mi sie tym, ze niezle na mnie lezy, a poza tym idealnie nadaje sie na tak upalne dni, jak dzisiejszy. 
Sukienka: 12 funtow, Primark Okulary: 3 funty, Primark Buty: 65 funtow, Office
sobota, 28 czerwca 2008
Waist-not-coats and cheap frills
Kombinacja bardzo czesto przeze mnie stosowana: moje ulubione jeansy z KappAhla, czarna koszulka i kamizelka, ktora kupilam, bedac przejazdem w Polsce jakies dwa lata temu. Malo brakowalo, a odlozylabym ja na polke, bo jakies bezczelne dziewuszyska co rusz wpychaly sie przede mnie w kolejke (sadzac chyba, ze skoro stoje daleko od kasy, to nie po to, by dac osobie przede mna odrobine prywatnosci, tylko po to, by wpuszczac przodem wszystkich, ktorzy pojecia prywatnosci nie rozumieja). Teraz ciesze sie, ze wystalam swoje, bo kamizelka sluzy mi pewnie wierniej, niz niejeden pies przewodnik. 
Kamizelka: Vero Moda, 119 zl Jeansy: KappAhl, ceny nie pamietam Koszulka: H&M, 59 zl Bizuteria: Peacocks, jakies smieszne grosze Torba: Billy Bag @ TK Maxx, 99 funtow Buty: stragan na Leather Lane, 10 funtow Okulary: Primark, 1 funt Zestaw numer dwa jest swiezy, jeszcze dzisiejszy - poszlam za ciosem i ustroilam sie w falbanki, jako ze i modne, i kobiece, i dodaja objetosci tam, gdzie jest w zasadzie bardzo plasko. Kolor tez jakis taki letnio-mietowy. Bluzeczke kupilam na targowisku, ktore znajduje sie jakas minute od mojej pracy. To bardzo niebezpieczne miejsce, z latwoscia moglabym zostawic tam 1/3 mojej wyplaty. Zreszta, targowiska w Londynie to temat na zupelnie odrebna historie. Opowiem ja kiedys, przy okazji. 
Bluzeczka: targ na Leather Lane, 5 funtow Jeansy: KappAhl (tak, mam te same jeansy w kilku kolorach), cena zapomniana Torba: Autograph @ Galeria Centrum, pamietam, ze byla dosc droga Okulary: Primark, 3 funty Niewidoczne buty: Office, 65 funtow. A w tle czarna londynska taksowka - bezcenna... :)
|